Nawiązanie do wierszyka „Mętliczek-Pętliczek” i rozmowy o nadpobudliwości
Niektóre dzieci mają bardzo dużo myśli. Czują się nimi przepełnione. Zanim jedna myśl zdąży się ułożyć, już pojawia się następna. Często towarzyszy temu wzmożone pobudzenie – nie tylko poznawcze, ale i ruchowe. Można odnieść wrażenie, że granica między myśleniem a działaniem jest u nich bardzo cienka. To, co pojawia się w głowie, niemal natychmiast chce znaleźć ujście w ruchu, słowie lub geście.
Kiedy myślenie przechodzi w działanie
W efekcie dzieci te wydają się być w ciągłym ruchu. Ich zachowanie bywa odbierane jako chaotyczne. Czasami chaos ten przejawia się w potrzebie nieustannego mówienia, które przez otoczenie bywa odczuwane jako męczące lub trudne do zrozumienia. Innym razem objawia się brakiem cierpliwości, trudnością w wytrwaniu przy jednej aktywności, częstymi zmianami kierunku działania, a także gwałtownymi wahaniami nastroju.
Pokusa szybkiej diagnozy
Współcześnie istnieje silna pokusa, by taki sposób funkcjonowania szybko opisać jedną z obowiązujących kategorii diagnostycznych, takich jak ADHD czy ADD. Sama diagnoza nie jest niczym złym. Może być bardzo pomocna, jeśli otwiera przestrzeń do ciekawości, refleksji i lepszego rozumienia dziecka oraz jego potrzeb.
Problem pojawia się wówczas, gdy diagnoza zaczyna pełnić funkcję zamknięcia tematu – gdy staje się odpowiedzią typu: „on / ona już tak ma”. W takim ujęciu diagnoza zamiast pomagać, blokuje dalsze pytania i poszukiwania, a tym samym możliwość zmiany i rozwoju.
Co oprócz ADHD?
Żyjemy w czasach, w których narasta potrzeba szybkich odpowiedzi i prostych wyjaśnień. Cierpliwa wnikliwość, tolerowanie niewiedzy i niejednoznaczności bywają na tyle frustrujące, że próbujemy je skrócić lub ominąć – często kosztem rzeczywistego zrozumienia.
Tymczasem prawdziwe rozumienie rzadko ma charakter wyłącznie intelektualny, choć intelekt oczywiście odgrywa swoją rolę. Jest ono raczej doświadczeniem wewnętrznym, momentem rozpoznania, poczuciem „aha”, które porządkuje wcześniej chaotyczne elementy.
Jak szukać, by naprawdę znaleźć
Relacji z drugim człowiekiem nie da się zamienić w zadanie do wykonania. „Teraz mam dziesięć minut, więc usiądźmy i porozmawiajmy” – takie podejście rzadko sprzyja prawdziwemu kontaktowi. Rozmowa potrzebuje zaproszenia, a czasem wręcz cichej zgody obu stron. To moment, w którym wahanie przechodzi w decyzję, a napięcie – w gotowość do bycia razem.
Znaczenie momentu i kontekstu
Takie momenty często pojawiają się mimochodem: podczas bezcelowego spaceru i szurania nogami w liściach, we wspólnej chwili ciszy na kanapie, gdy w domu zapada rzadki spokój, albo w rozmowach o sprawach pozornie błahych. Te „nieistotne” rozmowy często przygotowują grunt pod coś znacznie ważniejszego.
Moment jest ważny, bo daje dziecku poczucie intymności oraz pewność, że mama, tata czy inna bliska osoba jest naprawdę dostępna – że jej uwaga nie jest podzielona.
Kiedy brakuje słów
Dla dziecka taka bezzadaniowa, niespieszna, nienachalna przestrzeń jest szczególnie istotna także dlatego, że często nie dysponuje ono jeszcze słowami, które pozwoliłyby precyzyjnie opisać to, co przeżywa. Dopiero uczy się rozpoznawać i nazywać własne stany wewnętrzne.
Mętlik jako trudność regulacji
Z perspektywy psychologii rozwojowej i psychoanalizy mętlik w głowie można rozumieć nie tylko jako „nadmiar bodźców”, ale także jako trudność w regulowaniu emocji i napięcia. Dziecko, które doświadcza intensywnych uczuć, a jednocześnie nie ma jeszcze wystarczających narzędzi, by je porządkować, może próbować radzić sobie poprzez ruch, gadatliwość lub ciągłą zmianę aktywności. Chaos zewnętrzny bywa wtedy odbiciem chaosu wewnętrznego.
Od działania do myślenia
W psychoanalizie mówi się o tym, że myślenie rozwija się stopniowo – jako zdolność do „trzymania” uczuć, impulsów i wyobrażeń w umyśle, zamiast natychmiastowego działania. Jeśli napięcie jest zbyt duże, a wewnętrzna pojemność na przeżywanie jeszcze niewystarczająca, działanie staje się sposobem na rozładowanie tego, czego nie da się pomyśleć ani wypowiedzieć.
Dorosły jako pomocniczy umysł
Dlatego tak istotna jest obecność dorosłego, który potrafi pełnić funkcję „pomocniczego umysłu”. Dorosłego, który nie tylko stawia granice, ale także nadaje znaczenie temu, co się dzieje. Kiedy mówi: „Widzę, że w twojej głowie jest teraz bardzo dużo”, albo: „Chyba to jest takie uczucie, które aż rozpiera”, pomaga dziecku powoli przekształcać nieuporządkowane doznania w coś, co da się pomyśleć i nazwać.
Oswajanie chaosu
Z czasem dziecko internalizuje to doświadczenie. Uczy się, że mętlik nie jest czymś, czego trzeba się bać ani natychmiast pozbywać. Może stać się sygnałem, że coś domaga się uwagi, zrozumienia lub ukojenia. W ten sposób zamiast walczyć z chaosem, zaczynamy go ciekawie słuchać.
Zamiast zakończenia
Być może właśnie wtedy „Mętliczek-Pętliczek” przestaje być tylko figlarnym bohaterem wierszyka, a staje się opowieścią o drodze od rozproszenia do sensu – drodze, która potrzebuje czasu, relacji i czyjejś spokojnej, wytrzymującej obecności.


